wybór-kierownika-budowy
Zanim zaczniesz budowę

Wybór kierownika budowy

Wybór kierownika budowy to decyzja, która może zaważyć na tym czy Twoja budowa odbędzie się w sposób bezpieczny i zgodny z projektem budowlanym. Nie chcesz żeby ewentualne błędy podczas budowy spędzały Ci sen z powiek. Nie chcesz również aby drobne pomyłki psuły Ci radość z mieszkania w Twoim wymarzonym domu, lub co gorsze pociągały za sobą konsekwencje finansowe. Dlatego wybierając kierownika budowy kieruj się rozsądkiem, a nie tylko oszczędnościami.

W poniższym wpisie przeczytasz:

  • czym kierowałam się podczas szukania kierownika budowy,
  • dlaczego szukałam inspektora nadzoru budowlanego i jak skończyły się poszukiwania,
  • o kierowniku, który wycofał się ze współpracy krótko przed rozpoczęciem budowy,
  • o ponownych poszukiwaniach kierownika budowy, które tym razem zakończyły się sukcesem,
  • o tym dlaczego jestem zadowolona ze współpracy z wybraną osobą.

Nie będę rozwodzić się nad teorią dotyczącą roli czy tez funkcji jaką pełni kierownik budowy. O tym możesz przeczytać w ostatnim wpisie od eksperta „Rola kierownika budowy” . Szukając dla nas osoby pełniącej tą funkcję, skupiłam się na kilku istotnych dla mnie kwestiach:

  1. Dobrym kontakcie w rozmowie z inwestorem, tak abym nie krępowała się zadawać tzw. „głupie pytania”.
  2. Sposobie egzekwowania właściwego wykonania prac (dopytywałam o to w rozmowach z wybranymi osobami).
  3. Wiedzy, którą kierownik budowy posiada i chce się nią dzielić.
  4. Możliwość wizyt na budowie na różnych etapach, nie tylko w momentach prowadzenia  tak zwanych „prac ulegających zakryciu”.
  5. Dostępność kierownika budowy i możliwość kontaktu telefonicznego i mailowego według potrzeb (w celu porady lub rozwiązania jakiś wątpliwości).
  6. Doświadczeniu w kierowaniu budową.

Inspektor nadzoru inwestorskiego

Zanim opowiem jak znalazłam kierownika budowy spełniającego powyższe kryteria, muszę się cofnąć do momentu, w którym zaczęłam szukać takiej osoby.

Jesteśmy z mężem osobami, które „dmuchają na zimne”, zwłaszcza przy tak istotnym i kosztownym projekcie jakim jest budowa domu. Po wstępnym rozpoznaniu wśród osób budujących oraz z rozmów telefonicznych z osobami pełniącymi rolę kierownika budowy, dowiedziałam się, że większość przyjeżdża na trzy do pięciu wizyt w ciągu budowy i załatwia sprawy formalne. Niestety to oznaczało dla mnie niedosyt.

U nas, budową głównie miałam się zajmować ja. W związku z tym, że nie miałam wiedzy i doświadczenia w zakresie budowy, potrzebowałam kogoś w rodzaju doradcy. Kogoś komu będę mogła zaufać i z kim będę mogła się skontaktować w sprawach, które budzą moje wątpliwości lub nie są dla mnie do końca jasne. Potrzebowałam kogoś kto nie tylko będzie miał pieczę nad kwestiami technicznymi oraz bezpieczeństwa. Potrzebowałam również osoby, z którą zwyczajnie będę mogą porozmawiać na temat budowy.

W związku z powyższym aby czuć się bezpiecznie, postanowiliśmy znaleźć nie tylko kierownika budowy, ale również inspektora nadzoru inwestorskiego (osobę niezależną od wykonawcy i kierownika budowy), który w naszym imieniu będzie wszystko kontrolował, czuwał i pomagał w prowadzeniu budowy.

Byliśmy gotowi podjąć współpracę z jedną osobą, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie podczas rozmów telefonicznych. Na spotkaniu omawialiśmy ilość wizyt jakie według inspektora powinny mieć miejsce (około 20). Nasze rozczarowanie zaczęło się pojawiać, kiedy zapytałam o możliwość dodatkowych wizyt lub konsultacji telefonicznych gdyby zaszła taka potrzeba. Okazało się, że oprócz już nie małych kosztów (ok. 6000 zł.) ponadprogramowe wizyty, dodatkowe wyliczenia itp., będą dodatkowo płatne. Na koniec Pan zażyczył sobie również opłatę za dojazd na spotkanie (które sam zaproponował u nas w domu i nie wspomniał wcześniej o kosztach takiej wizyty). Stało się dla nas jasne, że z tej współpracy nic nie będzie. Nie chciałam mieć dyskomfortu za każdym razem kiedy będę potrzebowała rady. Wykluczone było rozważanie i kalkulowanie czy tym razem warto angażować inspektora nadzoru, czy może zaoszczędzić 50-100 zł za konsultację. Do współpracy nie doszło.

Wybór kierownika budowy nr 1

Poszukiwania kierownika budowy rozpoczęliśmy w ten sam sposób co szukanie ekipy budowlanej, czyli z polecenia. Po kilku telefonach, znalazł się jeden Pan, który podszedł do swojej roli przełamując schemat kilku dotychczasowych rozmów. Po dość długiej wymianie zdań przez telefon, umówiliśmy się na spotkanie na działce. Sama propozycja spotkania już stanowiła wyjątek na tle innych. Spotkanie było długie i można było z niej wywnioskować, że osoba ta posiada sporą wiedzę praktyczną. Podejście do życia oraz do pracy zdecydowanie nam odpowiadało. Po krótkim namyśle, zdecydowaliśmy się z mężem na współpracę właśnie z tym kierownikiem. Zostało tylko czekać na rozpoczęcie budowy.

Złe wieści

Około dwa lub trzy tygodnie przed rozpoczęciem budowy zadzwonił do mnie nasz kierownik budowy z informacją, że niestety nie podejmie się kierowania budową naszego domu. Pomimo skruchy i chęci niesienia pomocy, w tamtym momencie byliśmy załamani. Niestety nie podpisaliśmy żadnej umowy, co okazało się być błędem. Budowa rozpoczynała się lada dzień, a my nie mieliśmy osoby, która pokieruje i przypilnuje naszej budowy. Na samo wspomnienie poprzednich rozmów przeszły mnie dreszcze, ponieważ wiedziałam, że nie posiadam kontaktu do nikogo, z kim chciała bym podjąć współpracę i powierzyć nadzór nad budową naszego domu.

Zaczął się wyścig z czasem

Ponownie pytaliśmy czy ktoś nie zna, nie słyszał o dobrym kierowniku. Niestety  z marnym rezultatem. Postanowiłam dzwonić i umawiać się na spotkania nawet z kierownikami polecanymi przez ekipy budowlane. W tym również z kierownikiem polecanym przez naszego wykonawcę, co było dla mnie krokiem desperackim (nie chciałam aby kierownik budowy był polecony przez szefa ekipy z obawy przed „przymykaniem oka po znajomości”).

Wyszłam poza swój schemat polecania. Wsiadłam w samochód i pojechałam do pobliskiej miejscowości, w której jest najwięcej domów w trakcie budowy. Jeździłam po uliczkach i spisywałam namiary do kierowników budowy z tablic informacyjnych, robiłam zdjęcia tablic. Gdy tylko widziałam kogoś na budowie rozmawiałam z ludźmi na temat ich doświadczeń. Wróciłam do domu z kilkunastoma numerami telefonów i zaczęłam dzwonić. Standardowa krótka rozmowa (ilość wizyt, cena usługi, moje oczekiwania, rzeczywistość). Z tych wszystkich telefonów dwie rozmowy wyglądały obiecująco. Co ciekawsze jedna odbyła się z kobietą pełniącą funkcję kierownika. Niestety w tym czasie była na urlopie macierzyńskim i mimo szczerych chęci, nie chciała podjąć się kierowania naszą budową, ze względu na odległość jaka dzieliła ją od naszej działki. Druga rozmowa telefoniczna odbyła się z mężczyzną, który miedzy innymi poprosił mnie o przesłanie projektu. W odpowiedzi  dostałam wstępną listą wizyt na budowie, którą mieliśmy omawiać podczas spotkania.

Spotkanie z „naszym” kierownikiem budowy

Na umówioną rozmowę zabrałam ze sobą projekt w wersji papierowej, oraz swój notatnik, w którym zanotowałam pytania i kwestie jakie chciałam poruszyć. Ponad dwugodzinne spotkanie odbyło się w przyjemnej atmosferze, przy herbacie, krzątających się domownikach i psie. Pan był sympatyczny, rzeczowy i przygotowany do rozmowy. Świadczył o tym fakt, że odnosił się do projektu, który mu przesłałam, dołączał swoje spostrzeżenia. Zadawał pytania dotyczące danych rozwiązań i opowiadał o nich (czemu stosuje się dane rozwiązanie, co można zmienić). Dzielił się swoją wiedzą i dawał wskazówki pomimo tego, że nie podjęliśmy współpracy. Odpowiedział praktycznie na wszystkie pytania jakie mu zadałam. Opowiedziałam o tym jakie mam oczekiwania odnośnie naszej współpracy. Na koniec poruszyliśmy wstępnie kwestię wynagrodzenia oraz umowy. Tego dnia pozwoliłam sobie zadzwonić do inwestorów, u których na tablicy informacyjnej znalazłam numer do tego kierownika. Po długiej rozmowie i pochlebnej opinii, zostało mi już tylko czekać na wycenę. Byłam zmęczona, naładowana emocjami związanymi z budową. Jednocześnie spokojna, że chyba znalazłam właściwą osobę, która pokieruje budową naszego wymarzonego domu. Nie myliłam się. Cztery dni po tym jak pierwszy raz rozmawialiśmy przez telefon, podpisaliśmy umowę i wybór kierownika mieliśmy kolejny raz za sobą.

Co wpłynęło na satysfakcję z podjęcia współpracy z naszym kierownikiem?

  1. Przede wszystkim jest to osoba posiadająca wiedzę i doświadczenie, szczególnie w technologi budowy, którą stosowaliśmy (budowaliśmy z betonu komórkowego).
  2. Dokonywał przeliczeń np. dotyczących konstrukcji dachu czy ocieplenia (w trakcie rozważań mających miejsce w trakcie budowy).
  3. Bliskość miejsca zamieszkania od naszej budowy sprawiła, że nie powodowało to opóźnień w pracach budowlanych.
  4. Dyspozycyjność, czyli zazwyczaj od razu odbierał telefon, a jeżeli nie to pisał kiedy oddzwoni. Odpowiadał szybko na maile.
  5. Nie pozostawiał nas bez odpowiedzi z moimi pytaniami i wątpliwościami. Jeżeli sam je miał np. w sprawie ogrzewania nadmuchowego, które rozważaliśmy, sam próbował „zaciągnąć języka” w danej sprawie i wrócić z uzyskanymi informacjami.
  6. Jest to osoba uczciwa. Jeżeli nie posiadał wiedzy na dany temat nie ukrywał tego, ale zawsze próbował zrozumieć problem i dowiedzieć się w danym zagadnieniu jak najwięcej.
  7. Nasz kierownik budowy zajmuje się projektowaniem, nadzorowaniem budów, rzeczoznawstwem oraz materiałami budowlanymi, co pozwala mu spojrzeć na budowę z różnych perspektyw.
  8. W sprawach niejasnych, kontaktował się z architektem, producentami danych rozwiązań, wykonawcami oraz ze znajomymi kierownikami.
  9. Systematycznie uzupełniał dziennik budowy, czego miałam dowód, gdy pewnego dnia musiałam szybko do czegoś przesłać zdjęcie dziennika budowy.
  10. Był dociekliwy i zaangażowany w cały proces.
  11. Robił zdjęcia na budowie i dużo dokumentował.
  12. Instruował wykonawców jeżeli uważał, że wykonują coś nieprawidłowo, ale również potrafił pochwalić i docenić dobrze wykonaną pracę.
  13. Był dyplomatyczny w kontaktach z wykonawcami.
  14. Odwiedzał budowę, często bez wcześniejszych ustaleń (czasem dostawałam zdjęcia z efektu pracy danego dnia).
  15. Dzielił się doświadczeniem od innych inwestorów. Kontaktował bezpośrednio z tymi, którzy wyrazili na to zgodę. W naszym przypadku zapoznał nas z inwestorami, którzy tak jak my, mieli płaski dach i dzięki temu zdobyłam dużo praktycznej wiedzy na ten temat, a przy okazji poruszaliśmy inne tematy dotyczące budowy.
  16. Miał dużo cierpliwości w jasnym tłumaczeniu i wyjaśnianiu meandrów budowy, takiemu laikowi jak ja.
  17. Czasem znajdował racjonalne rozwiązania i pokazywał, że da się je zrealizować na przykład własnym nakładem pracy.

Podsumowanie

Wybór kierownika budowy nie obył się w moim przypadku bez problemów. Szukałam kogoś, komu bez skrępowania będę mogła zadawać pytania, prosić o porady. Uważam, że komunikacja, choć wydaje się błaha, jest bardzo ważna. Pomimo dużego wsparcia merytorycznego od strony właściciela naszej ekipy budowlanej, nigdy nie poprzestawałam na jednej opinii. Często potrzebowałam spojrzenia kierownika, a dodatkowo dopytywałam jeszcze o opinię doświadczonych inwestorów. Zależało mi na tym, żeby podjąć współpracę z osobą, która ceni swoją pracę, ale również ją wykonuje. Nie chodziło mi jedynie o wypełnienie i podpisanie dokumentów. Taka współpraca z kierownikiem budowy to tylko pozorna oszczędność.

Poczucie bezpieczeństwa i przekonanie o tym, że nasz dom jest pobudowany najlepiej jak mogliśmy. To są rzeczy warte wyższej ceny, którą zapłaciliśmy za pracę kierownika. Pomimo, że nie był u naszego boku cały czas i nie podejmował za nas decyzji, to próbował pokazywać nam różne rozwiązania, wyjaśniał wiele rzeczy. Wziął na siebie odpowiedzialność prowadzenia naszej budowy i sprawdzania czy jest zgodna z projektem.

Korzystając z tego, że w współpraca z Panem Tomaszem układała się dobrze, poprosiłam go o wystąpienie na moim blogu w roli eksperta i napisanie czasem kilku słów na tematy związane z budową (wpisy znajdziesz w zakładce „od eksperta” ).

Może Ci się wydawać, że próbuję promować jego osobę na blogu. Prawda jest taka, że dopiero teraz widzę, że nie ma w tym nic złego, żeby mówić publicznie z czego jestem zadowolona. Wspominając o naszym kierowniku budowy nie mam w tym żadnego interesu, oprócz jednego. Żeby Ci pokazać, jak wyglądała ta współpraca u mnie i na co możesz zwrócić uwagę szukając kierownika budowy dla siebie.

Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *