Nasza recepta na dom
Bez kategorii

Nasza recepta na dom

Od określenia swoich potrzeb do idealnego projektu, a w zasadzie domu, jest już całkiem blisko. My swoje potrzeby rozpoznawaliśmy w trakcie mieszkania w bloku. Można powiedzieć, że w naszym domu zaszczepiliśmy to co się sprawdziło, oraz dodaliśmy to czego brakowało. Tak powstało nasze obecne miejsce do życia. Poniżej znajdziesz powody, dla których nasz dom jest funkcjonalny i dostosowany do naszych potrzeb. Kolejność jest raczej przypadkowa, ponieważ ciężko było mi przyjąć klucz jakim mam się kierować opisując nasz dom.

W poniższym wpisie przeczytasz o:

  • otwartej przestrzeni kuchni i salonu,
  • miejscach, w których głównie spędzamy czas,
  • antresoli, która niezamierzenie okazała się być bardziej efektem wizualnym niż funkcjonalnym,
  • garderobie z podwójnymi drzwiami i o tym dlaczego jest taka duża,
  • tym gdzie swoje ostateczne miejsce znalazły książki,
  • komunikacji w naszym domu, oraz jej zakłóceniu przez drzwi,
  • wielofunkcyjnej kotłowni i rowerowni,
  • wiatrołapie,
  • pralni, której wcześniej ” nie potrzebowaliśmy”,
  • łazienkach w naszym domu,
  • schodach, które stały się ozdobą domu,
  • wysokim suficie, który powiększa przestrzeń, oraz równie wysokim kominku,
  • dużej ilości schowków i skrytek, które pozwalają nam ograniczyć ilość rzeczy w pomieszczeniach,
  • podziale domu na dwie strefy dzienna i nocną,
  • dużych przeszkleniach i trudnej decyzji o ich realizacji,
  • wiacie wpisanej w bryłę budynku,
  • tarasie, a raczej dwóch, które latem mogą być przedłużeniem domu.

Otwarta przestrzeń kuchni i salonu

U nas zdecydowanie sprawdziła się otwarta kuchnia z wyspą. Dzięki temu przygotowując kawę czy jedzenie, jesteśmy w stałym kontakcie z domownikami lub gośćmi. Niektórzy uważają, że bałagan powinien być za ścianą, a przygotowane potrawy serwowane na stół bez patrzenia na „zaplecze”. Kto jednak nie zna bałaganu, który jest udziałem gotowania obiadu czy kolacji?

Nasza kuchnia to spełnienie naszych marzeń. U nas w domu gotuję ja, Marcin często sprząta bałagan po gotowaniu, za co bardzo dziękuję:) Lubię kiedy przestrzeń wokół jest czysta (w sensie wolna od zbędnych przedmiotów) i nie ma zbyt wielu rzeczy na wierzchu. Właśnie dlatego założenie było takie, że przy kuchni musi znajdować się spiżarnia, a w niej samej będzie dużo otwartych półek, żeby pomieścić większość rzeczy i sprzętów kuchennych. To, że kuchnia jest otwarta na salon, daje wrażenie jeszcze większej przestrzeni, i tak jak wcześniej pisałam, daje możliwość ciągłego kontaktu z domownikami oraz gośćmi, co bardzo cenimy.

Wspólne życie toczy się trochę w kuchni, trochę w salonie, a dopiero gdy chcemy od siebie odpocząć każdy idzie w swoją ulubioną część domu.

Miejsca, w których głównie spędzamy czas

Dużo czasu spędzamy przy stole. Czy to podczas wspólnego grania w planszówki, w trakcie prac manualnych, które bardzo lubimy z Olą, czy podczas odwiedzin znajomych. Właśnie dlatego stół w naszym salonie jest dobrze doświetlony oraz swoim rozmiarem i charakterem, zaznacza, że jest praktycznie centrum naszej przestrzeni dziennej.

Lubimy naszą kanapę i zawsze dążymy do tego, żeby kanapa nie była tylko miejscem, z którego oglądamy telewizję. W mieszkaniu mieliśmy ustawione dwie kanapy naprzeciwko siebie, ponieważ w ten sposób dobrze się rozmawiało z gośćmi (choć niektórzy czuli się jak na przysłowiowej „kozetce” u psychoterapeuty :)) Teraz również myślimy o podobnym rozwiązaniu. Obecnie drugą kanapę zastępują fotele ogrodowe, ale w przyszłości planujemy to zmienić.

Antresola czyli bardziej efekt wizualny, mniej funkcjonalny

Antresola, która miała służyć trochę jako biblioteczka, trochę jako pokój telewizyjny, trochę do rozrywki, została podzielona ścianą działową na dwie części. Jedną część stanowi oddzielne pomieszczenie czyli strych, a pozostała część, otwarta na salon, jest trochę biurem, trochę miejscem do zabaw i ćwiczeń. W związku z tym, że jej powierzchnia użytkowa to 20 m2, ale przy podłodze łącznie ze strychem miała ponad 45m, jest również świetnym miejscem do układania puzzli, nawet tych 3000 i więcej elementów, ponieważ po złożeniu swobodnie się tam mieszczą:) Jednak gdyby nie funkcja strychu, oraz sam efekt wizualny jaki daje naszemu salonowi, to w naszym przypadku jest pomieszczeniem zbędnym. Czasem wracamy do tego, w kontekście „co mogli byśmy zmienić, co miało sens, a co nie”.

Niewielkie sypialnie

Zadbaliśmy o to, żeby ilość pomieszczeń była dostosowana do ilości mieszkańców. Ola ma swój pokój, my sypialnię, jest również dodatkowy pokój tzw. gościnny. Każdy z trzech pokoi jest mały (ok.11 m2 , 12 m2, 14 m2) gdyż wychodziliśmy z założenia, że z sypialni korzystamy głównie w nocy. Niewielkim wyjątkiem jest pokój Oli (niespełna 14 m2) którego wielkość podyktowana jest jej przestrzenią do zabawy. Głównym miejscem gdzie toczy się nasze życie jest część dzienna domu. Już po kilku miesiącach od wprowadzenia, widzimy, że część nocna mogła by być o kilka metrów mniejsza, choćby kosztem garderoby czy pralni.

Garderoba z dwoma wejściami

Garderoba wymaga kilku osobnych zdań. Jest to miejsce, które powiększyliśmy ze względu na brak garażu i brak strychu (który potem jednak powstał na antresoli). Miała ona służyć również do przechowywania różnych pudeł, narzędzi i wszelkich innych rzeczy sezonowych.  Jest to pokój w kształcie litery L, zajmujący niespełna 14m2. Jak na garderobę jest wiec mocno przeszacowany (no oczywiście znam osobiście osoby, które w takiej garderobie świetnie by się odnalazły:)) Z założenia, o którym został poinformowany architekt, pomieszczenie to musiało mieć dwa wyjścia. Jedno do sypialni, żeby można było rano udać się do garderoby. Drugie natomiast na korytarz, po to żeby nie wracać do sypialni i nie budzić drugiej osoby.

Miejsce na książki

W naszym mieszkaniu książki stały w sypialni, i tym razem wiedzieliśmy, że nie chcemy tego powtarzać. W nowym domu miejsce dla książek planowaliśmy od początku. Wydawało się naturalne, że znajda się na antresoli. Jednak z czasem ich miejsce okazało się problematyczne. Raz miały się znaleźć w salonie, innym razem w korytarzu części nocnej. Koniec końców znalazły swoje miejsce na jednej ze ścian pokoju gościnnego, w którym znajduje się również biurko oraz rozkładane łóżko.

Ciągi komunikacyjne

W wytycznych dla projektanta zaznaczyliśmy, że strefa komunikacji w naszym domu powinna być możliwie najmniejsza. Niestety ciągi komunikacyjne to nie tylko miejsce. Ważne jest też bezkolizyjne poruszanie się po domu. O ile skrzydła drzwi w części nocnej mogły się otwierać zgodnie z tym co sobie wymyślimy, tak niestety musieliśmy podjąć decyzję oznaczającą „mniejsze zło” odnośnie funkcjonowania drzwi z wiatrołapu i łazienki. Drzwi te znajdują się w swoim bliskim sąsiedztwie i kolidują ze sobą podczas ich otwierania. Musieliśmy jednak zdecydować się na otwieranie drzwi z wiatrołapu na salon, ponieważ  otwierając je do środka wiatrołapu nikt by się w nim nie zmieścił. Drzwi małej łazienki nie mogły się otwierać do środka gdyż uderzały by o sedes. Tym samym jedne i drugie drzwi otwierając się na zewnątrz, otwierane są na siebie. Jako domownicy zwracamy uwagę aby otwieranie odbywało się bezpiecznie, ale i nam niestety czasem to nie wychodzi.

Nasza recepta na dom

Kotłownia wraz z rowerownią

Kotłownia jest kolejnym ważnym pomieszczeniem w naszym domu. Stało się tak nie tylko ze względu na to że jest to pomieszczenie typowo techniczne, w którym mieści się piec, zasobnik na wodę, zmiękczacz wody, rekuperator, umywalka techniczna oraz rowery. Właśnie dla tych ostatnich została powiększona. Ja z Olą oczywiście mamy swoje rowery i dla nas po prostu są, mają dwa koła, i te koła się kręcą napędzane siłą naszych mięśni i to jest fajne. Natomiast Marcin jako były kolarz, niestety na jednym rowerze nie przestaje. Dzieje się tak, ponieważ inny rower jest na szosę, inny do ścigania w zawodach MTB, a inny na treningi czy w zimę;) Świadomość, że trzeba te rowery gdzieś zmieścić spowodowała, że mamy ponad 10 m2 kotłowni, z której są bezpośrednie drzwi na zewnątrz w celu lepszej komunikacji. Kolejną jej zaletą jest wspomniane wyjście na zewnątrz, pod wiatę. Jest to tzw. pomieszczenie techniczne, z którego korzystamy na co dzień wchodząc i wychodząc  z domu, dzięki czemu buty również zostawiamy w kotłowni.

Wiatrołap

Wiatrołap w domu jest pomieszczeniem, nad którym większość inwestorów się nie zastanawia. Przyznam szczerze, że ja również. Z założenia miał pomieścić szafę na buty i okrycia wierzchnie oraz 2-3 osoby. Ogromną zaletą naszego wiatrołapu jest możliwość wejścia do niego głównymi drzwiami oraz z kotłowni. Jak pisałam powyżej my domownicy, korzystamy z wejścia do domu od strony kotłowni co sprawiło, że jest to pomieszczenie „reprezentacyjne” gdzie zazwyczaj jest czysto.

Pralnia, której „nie potrzebowaliśmy”

W naszym pomyśle na dom, zupełnie nie istniało takie miejsce jak pralnia. Osobne pomieszczenie tylko po to żeby zrobić pranie? Po życiu w bloku, w mieszkaniu gdzie nie było balkonu, wydawało mi się to zbędnym luksusem. Umieszczenie przez architekta takiego pomieszczenia pomiędzy łazienką a garderobą było pomysłem, który od razu zaakceptowaliśmy. Pralnia jest u nas spora bo ma 4,73m2, ale gdyby jej nie było, bardzo bym żałowała. Jest miejscem na pralkę, deskę do prasowania, suszarkę do suszenia ubrań. Znalazły się w niej również detergenty do sprzątania, mop oraz odkurzacz. Pełni również funkcję techniczną gdyż umieszczony jest w niej jeden z dwóch rekuperatorów. Dopełnieniem tego pomieszczenia jest niewielka umywalka, która jest niezbędnym elementem pralni.

Dwie łazienki

W poprzednich wpisach mówiłam już o dwóch łazienkach, które są w domu. Jedna jest to wspólna łazienka dla domowników. Mieści się w strefie nocnej i posiada duży prysznic oraz bidet, z posiadania którego jestem bardzo zadowolona i polecam każdemu. Druga mniejsza łazienka, która jest tzw. łazienką dla gości jest umieszczona w strefie dziennej i posiada niewielki prysznic. Celowo nie mamy oddzielnej łazienki dla rodziców. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami urządzania, oraz sprzątaniem z czego świadomie zrezygnowaliśmy i nie żałujemy.

Schody czyli ozdoba naszego domu

Schody w naszym domu prowadzą na antresole i strych. Idealnie było by, gdyby były proste (bez zabiegu lub spocznika) ażurowe i najlepiej w konstrukcji metalowej. Niestety w związku z tym, że mamy niską ściankę kolankową na piętrze, trzeba je było doprowadzić w takie miejsce, żeby nie uderzać głową o sufit (poniższy rysunek pokazuje o czym mówię) Właśnie dlatego nasze schody mają spocznik, czyli półpiętro dzielące bieg schodów. Schody biegną przy ścianie, a następnie zmieniają swój bieg w lewo, dochodząc niemal do środka frontu/czoła antresoli. Z estetycznego punktu widzenia, nie jest to idealne rozwiązanie ale dzięki swojemu układowi są wygodne i praktyczne, gdyż pozwalają w swobodny sposób dotrzeć na antresolę. Schody w naszym domu są nie tylko komunikacją góra-dół. Dzięki pięknym dębowym trepom (element, na którym kładziemy stopę wchodząc po schodach) oraz barierce wykonanej z kolorowego sznurka żeglarskiego, stały się główną ozdobą salonu.

Nasza recepta na dom

Wysoki sufit oraz równie wysoki kominek

Kolejny, elementem naszego domu jest wysoki sufit katedralny w części dziennej. W naszym przypadku został zaprojektowany tak aby nie posiadał na łączeniu jętek, czyli poprzecznych łączników między krokwiami. Dzięki temu obie połacie sufitu schodzą się w jednym miejscu tworząc idealnie gładki trójkąt. Takie rozwiązanie spowodowało to, że część dzienna jest otwarta i wydaje się być jeszcze większą przestrzenią. Dzięki wysokiemu sufitowi ściana szczytowa od wewnątrz wyglądała imponująco. W związku z tym zaplanowany na niej kominek został przedłużony do samego sufitu. Cała ta zabudowa oprócz funkcji kominka i jego zalet, stanowi również mocny element wizualny naszego salonu.

Miejsce do przechowywania

W związku z tym, że lubimy przestrzeń, w której nie ma zbędnych przedmiotów zadbaliśmy o dużo miejsc do przechowywania, w postaci schowków i szaf. Mam na myśli nie tylko w garderobie, o której pisałam ale również stryszek na antresoli, spiżarnię czy szafy wnękowe przy samym wejściu. Są również inne schowki, jak choćby szafki pod siedziskiem narożnym w salonie. Dzięki takiej ilości miejsc do przechowywania, przestrzeń naszego domu jest taka jaką lubimy czyli bez zbędnych rzeczy na wierzchu.

Strefa dzienna i nocna

Jak wyżej wspomniałam nasz dom jet podzielony na dwie strefy- strefę dzienną i nocną, które wyraźnie widać gdyż są to praktycznie dwa budynki połączone ze sobą krótkim korytarzem. W strefie dziennej spędzamy czas wspólnie. Do strefy nocnej „przenosimy się” głównie na noc. Oddzielenie obu stref niewielkim przejściem było świetnym pomysłem architekta. Daje to osobne miejsce do wypoczynku oraz poczucie prywatności w momencie gdy tego potrzebujemy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z takiego podziału. Poniżej schemat zaproponowany przez biuro Z3Z Architekci.

Nasza recepta na dom

Kontakty i elektryka

Kontakty i elektryka w domu przysporzyły trochę problemów, ponieważ na etapie ich planowania, jeszcze tak naprawdę nie myśleliśmy dokładnie o tym co gdzie będzie stało. Meble można przestawić, z kontaktami jest trochę gorzej. W naszym przypadku nie obyło się bez poprawek w trakcie wykańczania. Skupiliśmy się raczej na tym aby gniazdek nie zabrakło i w chwili obecnej widzimy kontakty, których jest za dużo (np. w kuchni) albo za mało (np. w korytarzu). Są to elementy, z którymi można sobie radzić.  Jednak wydaje mi się, że idealne dopasowanie kontaktów, jest możliwe dopiero po zamieszkaniu przez co najmniej pół roku.

Duże przeszklenia

Duże przeszklenia, to kolejne marzenie, które spełniliśmy choć dużo nas to kosztowało w senie stricte, oraz emocjonalnie. W związku z chęcią posiadania bezprogowego wyjścia na taras, architekt zaproponował dwa okna HST czyli okna przesuwne z niskim progiem. Niestety ich koszt okazał się tak wysoki, że zanim podjęliśmy decyzję o ich realizacji zajęło nam to wiele czasu. Była to jedna z trudniejszych decyzji podczas budowy. Z perspektywy czasu wiemy, że pomimo niewielkich kompromisów odnośnie wymiarów okien przesuwnych, podjęliśmy dobrą decyzję. Pozostałe okna w domu, niezależnie od ich różnej szerokości, są do samej podłogi i mają 2,5 metra wysokości. Wyjątkiem jest okno narożne w salonie, które jest obniżone o wysokość siedziska pod nim. Duże okna to zalety takie jak duża ilość światła, jak i wady jak np. koszt, ale o tym z pewnością powstanie osobny wpis. W naszym domu wygląda to jak na poniższym schemacie.

Nasza recepta na dom

Taras-y

Nasz dom ma duży taras. Przez jego środek przechodzi przeszklony korytarz łączący część dzienną naszego domu z częścią nocną. W związku z tym, że większa część tarasu jest zadaszona, służy on cały rok (w zimę np. jako składzik opału kominkowego). Latem z kolei dzięki dużym przeszkleniom i bezprogowym wyjściom na taras stanowi przedłużenie przestrzeni domowej. Obie części tarasu są duże i komfortowe. Jedyną jego wadą jeżeli chodzi o powierzchnię była oczywiście cena wykonania:) Poniżej znajduje się rysunek, na którym ciemniejszym niebieskim został zaznaczony taras.

Nasza recepta na dom

 

Wiata na samochody wpisana w bryłę budynku

W mieszkaniu mieliśmy garaż podziemny. Pamięć o tym jak schodzę do garażu i wsiadam do ciepłego samochodu jest nadal żywa;) W domu jednak zdecydowaliśmy, że zrezygnujemy z garażu ze względu na koszty. Jednak chcieliśmy, żeby samochody były osłonięte od słońca, deszczu czy śniegu. Oczywiście zbudowana wiata jest ściśle związana z naszym komfortem. W deszczowe dni wysiadając z samochodu i przechodząc do domu, nie mokniemy. Zimą natomiast nie musimy odśnieżać samochodu czy skrobać zaszronionych szyb. Latem z kolei samochody się nie nagrzewają jak stojące na otwartej przestrzeni. Jednym słowem wiata posiada większość zalet garażu z wyjątkiem tego, że zimą niestety nie utrzymuje się w niej temperatura dodatnia:). Jak pisałam we wpisie o założeniach co do projektu chcieliśmy aby wiata wpisana była w bryłę budynku, a nie osobnym elementem architektury działki. Założenie to udało się zrealizować z czego również jesteśmy bardzo zadowoleni.

Minusem takiej decyzji jest to, że przy okazji braku garażu pozbawiliśmy się miejsca do tzw. majsterkowania. Nigdy nie było to pasją ani mocną stroną moją czy Marcina. Jednak po wprowadzeniu się do domu trochę się to zmieniło. Narzędzia niezbędne do wspólnych robót DIY z Olą (donice, piaskownica, czy wymarzony przez córkę domek) są przetrzymywane trochę w domu, trochę w blaszanym garażu w kącie podwórka, ale znacznie lepiej gdybyśmy mieli wszystkie narzędzia pod ręką, w jednym miejscu w domowym garażu.

Podsumowując…

Dom to złożony projekt, ale jego funkcjonalność jest kluczowa dla mieszkańców. Udogodnienia, które dopasujesz do swoich potrzeb pozwolą w pełni cieszyć się tym do czego dążysz. A małe niedogodności? no cóż…można się przyzwyczaić…;) Jeżeli dotrwałeś do końca i masz jakieś przemyślenia co do swoich potrzeb względem domu lub masz swoją receptę na niego, podziel się nimi w komentarzu, będzie mi bardzo miło.

 

 

 

4 komentarze

  • Asiazg

    Piękna przestrzeń, dom dopracowany w każdym szczególe (choć Gosia Wam pewnie powie, że nie, nie prawda). Uwielbiam w nim gościć:) Ciekawe jest to, że nawet nie będąc miłośnikiem minimalizmu i prostych form można się tu poczuć jak u siebie w domu. Jest przestrzeń, jest dobra energia i ciepło, którego mi często w innych wnętrzach tego typu brakuje. Polecam każdemu kto buduje dom zajrzeć do Gosi i Marcina, by sprawdzić na własnej skórze;) Ps. Taras wypasiony, kawa smakuje na nim znakomicie!

    • Malgorzata_Kruszewska

      Asiu, bardzo dziękuję za tak ciepły komentarz. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu znów poczujesz się jak u siebie w domu:) Czekamy na Was.

  • Dominik

    Bardzo przemyślany projekt a efekt końcowy robi ogromne wrażenie.
    Miałem możliwość zwiedzać ich dom i na żywo przekonać się jak dobrze można uszyć dom pod siebie 🙂
    Miło się czyta Gosiu, pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *